
Natchnieni Bieszczadem w ich wydaniu to zbyt mało powiedziane. Paweł Lewandowski i Jerzy Krupa bo o nich mowa to przesiąknięci Bieszczadem w całości.
Dwóch młodych ludzi, jeden mieszkający w sercu Bieszczad nieopodal Cisnej w malowniczej miejscowości Jabłonki, drugi nieco bliżej zgiełku miast na rozstaju dróg w Uhercach Mineralnych. Duet którego drogi przecięła bieszczadzka muzyka.
Niezbyt odległy czas bo około miesiąc temu przecięły się również nasze telewizyjne drogi z tymi muzykami. Owoc tej znajomości to już nagrane kilka klipów tv z kilku koncertów na Podkarpaciu. W zapowiedzi kolejne prace nad realizacją telewizyjną kolejnych utworów.
Paweł, leśnik ale również muzyk. Autor muzyki i aranżer utworów wykonywanych przez duet. Jerzy, działacz kultury i stuprocentowe uzupełnienie zespołu.
Gdy rozmawialiśmy luźno po jednym z koncertów suma wszystkich wypowiedzi pokazała, że jeden bez drugiego raczej nie mogą istnieć. W takich właśnie okolicznościach powstała ich pierwsza płyta z która jeżdżą na koncerty, przekazując muzycznie jak wyglądają tamte Bieszczady, te całkiem dzikie, te ze swoją historią czasem bardzo bolesną. Twórczość zespołu to utwory autorskie ale również pozyskane teksty w większości od Bożeny Spryńskiej z muzyką Pawła Lewandowskiego. Nie omijają też uznanych znanych piosenek takich jak Anioły Bieszczadzkie czy Jaskółka. Podczas koncertów duet nie stroni od zaprezentowania pieśni ludowych rodzimych mieszkańców tych terenów przedstawiając oryginalne pieśni Łemkowskie czy Bojkowskie.
Nostalgia i żywiołowość obu panów mieszają się podczas ich koncertów, wywołując entuzjazm zebranej publiczności.
Pozwólmy by przemówiła muzyka. Tym razem z koncertu w Cisnej podczas finału festiwalu NATCHNIENI BIESZCZADEM w Cisnej.








